knajpy

Odczarowanie humusowej klątwy – Hummus Bar

Kilka razy przechodziłam już koło „Hummus Baru” przy alei Niepodległości, ale zawsze jakiś głos z tyłu głowy mówił: Humus? Może to i dobre, ale żeby od razu poświęcić jemu cały lokal? I żeby zjeść tam obiad? Mowy nie ma. Dlatego do Hummus Baru poszłam na kolację. Poszłam i najadłam się… jak na obiad. Ale o tym później.SAM_8475


SAM_8438

Sam lokal nie jest duży. Znajduje się w miejscu, gdzie wcześniej był sklep indyjski  z charakterystycznymi ‘eskami-floreskami’ na elewacji. W środku jest jasno, ale przytulnie. Połączenie bieli, drewna i zieleni daje przyjemne poczucie świeżości. Robię szybki skan menu. W ofercie nie tylko dania wegetariańskie, ale też cztery rodzaje dodatków mięsnych. SAM_8435Wszystkie nazwy i opisy wyglądają intrygująco, dlatego szybko wybieram danie degustacyjne: mały mix izraelski. Pani za ladą pokazuje mi śmieszny talerzyk z wgłębieniami na sześć różnych dodatków i dwa sosy według życzenia klienta. Humus to mój pierwszy strzał, wybieram ten z dodatkiem suszonych pomidorów. Do tego, zupełnie w ciemno, wybieram falafel, sabih (duszony bakłażan z jajkiem na twardo), czerwony bób z dodatkiem zatanu, megaderę (ryż z soczewicą i przyprawami), kufte (kotleciki z mielonej wołowiny) oraz kurczaka w sezamie. Oprócz tych składników, dostałam również sos jogurtowy i sos chilli oraz cieplutką pitę. Danie prezentowało się tak:

SAM_8428

Pierwszy widelec zanurzyłam w humusie. Okazał się aksamitny, aromatyczny i zupełnie nie było w nim czuć spotykanego nieraz kwasku, którego nie lubię. Nie był też suchy ani zapychający, ale wilgotny i delikatny. Dodatek pomidorów okazał się strzałem w dziesiątkę.

SAM_8427

Po humusie przyszła pora na inne dodatki wegetariańskie. Z każdym kęsem czerwonego bobu czy bakłażana miałam wrażenie, że aktywuję nigdy chyba nie używane kubki smakowe. Nawet zwykły ryż z dodatkiem soczewicy miał w sobie niezwykłe bogactwo smaku, jakiego się nie spodziewałam.SAM_8432 

Po spróbowaniu partii wege, przyszła pora na degustację części mięsnej. Zarówno wołowina, jak i kurczak, to 100% smacznego mięsa.

SAM_8433SAM_8434

Żeby jednak nie było tak różowo – dania smażone, ze względu na warunki lokalowe, nie są przygotowywane na miejscu, a tylko odgrzewane i to niestety było czuć. Zrekompensowała to jednak naprawdę świeżutka i pachnąca pita, która pozostała gorąca przez cały czas mojej konsumpcji. Opisując danie nie mogę zapomnieć o sosach. Świeży sos jogurtowy i sos chilli to istna symfonia smaku i natury. Po prostu trzeba spróbować.

Ten niby ‘mały’ mix izraelski sprawił, że wyszłam najedzona po uszy. Taka jest moc dobrego jakościowo jedzenia, że wizualnie nie musi go być bardzo dużo, żeby się dobrze najeść. Koszt degustcji: 15zł. Ceny dań w picie: 10-13zł, na talerzu: 15-29zł.

Po tej wizycie humus bar nie będzie mi się kojarzył już z nudą, ale z bogactwem smaku i zupełnie nowymi doznaniami kulinarnymi. Humusowa żaba, po pocałunku, przemieniła się w księcia. Na pewno odwiedzę to miejsce jeszcze raz. I nie tylko na kolację 😉

SAM_8437

Hummus Bar

Al. Niepodległości 142a

pon.-sob.: 11:00 – 21:00

niedz.: 11:00 – 19:00

Strona Hummus Bar na Facebooku

Podobała Ci się ta recenzja? Zostaw kciuka!